[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Chociaż Langdon nie był jeszcze w Rosslyn, zawsze uśmiechał się, gdy słyszał, że ktośmówi, iż kaplica to aktualne miejsce spoczynku Zwiętego Graala.Trzeba przyznać, że kiedyś,dawno temu mogła gościć Graala.Ale na pewno już nie teraz.Rosslyn przyciągnęła za dużouwagi w ostatnich dziesięcioleciach i prędzej czy pózniej ktoś mógłby znalezć sposób na to,by włamać się do skarbca.Prawdziwi badacze Graala zgadzali się co do tego, że Rosslyn ma za zadanie odciągnąćuwagę od Sangreala  że kaplica jest jednym z przemyślnych ślepych zaułków stworzonychprzez zakon.Teraz jednak, mając w ręku klucz sklepienia zakonu, a w nim wersetyprowadzące dokładnie w to miejsce, Langdon niczego już nie był pewien.Cały dzieńpochłaniało go pytanie: Dlaczego Sauni�re uczynił tak wielki wysiłek, żeby nas doprowadzićdo miejsca tak oczywistego?Była na to chyba tylko jedna logiczna odpowiedz.W kaplicy Rosslyn jest coś, co dopiero będziemy musieli zrozumieć. Robercie?  Sophie stała koło samochodu i patrzyła na niego. Idziesz?Trzymała w rękach szkatułkę z różanego drewna, którą kapitan Fache im zwrócił.Wewnątrz były oba krypteksy jeden w drugim, tak jak je znalezli.Wiersz na papirusie leżałbezpiecznie w drugim krypteksie  brakowało, rzecz jasna, tylko zbitej fiolki z octem.Langdon i Sophie wspinali się po długiej żwirowej ścieżce.Po chwili znalezli się oboksłynnej zachodniej ściany kaplicy.Przypadkowi zwiedzający sądzą, że ta dziwnie wystającaściana jest częścią niedokończonej kaplicy.Prawda zaś, jak sobie przypominał Langdon, byłaznacznie bardziej intrygująca.Zachodnia ściana Zwiątyni Salomona.Templariusze zaprojektowali kaplicę w Rosslyn dokładnie według wzorca Zwiątyni Salomona w Jerozolimie  razem z zachodnią ścianą, wąskim, prostokątnym sanktuarium ipodziemnym skarbcem, jak Zwięte Zwiętych, w którym dziewięciu rycerzy po raz pierwszywykopało swój bezcenny skarb.Langdon musiał przyznać, że istnieje intrygująca symetria wzamyśle templariuszy, by zbudować dla Graala miejsce spoczynku, które jest repliką miejscapierwotnego ukrycia skarbu.Wejście do kaplicy Rosslyn było skromniejsze, niż Langdon oczekiwał.Niewielkiedrewniane drzwi zamocowano na dwóch żelaznych zawiasach.Można było na nich odczytaćprosty, rzezbiony w dębie napis.R O S L I NStara ortografia, jak Langdon wyjaśniał Sophie, jest świadectwem pochodzenia od nazwypołudnika linii róży, w którego przebiegu leży kaplica, lub  jak woleli wierzyć badaczeGraala  od linii róży w znaczeniu starożytnego rodu Marii Magdaleny.Było pózno, więc kaplicę pewnie wkrótce zamkną dla zwiedzających.Kiedy Langdonotwierał drzwi, wionęło ze środka ciepłym powietrzem, jakby starożytna budowlawypuszczała z płuc oddech pod koniec długiego, męczącego dnia.Auki nad wejściem dokaplicy były ozdobione rzezbionymi w kamieniu płatkami róży.Róże.Aono bogini.Weszli oboje do środka.Oczy Langdona wędrowały po ścianach słynnego sanktuarium,wchłaniając wszystko naraz.Chociaż już czytał sporo na temat zadziwiająco przemyślnejsztuki kamieniarskiej i płaskorzezb pokrywających ściany Rosslyn, kiedy zobaczył towszystko na własne oczy, wrażenie było przejmujące.Raj dla badaczy symboli  powiedział o kaplicy jeden ze współpracowników Langdona.Całą powierzchnię wewnętrznych ścian pokrywały symbole  chrześcijańskie krzyże,żydowskie gwiazdy Dawida, masońskie pieczęcie, krzyże templariuszy, rogi obfitości,piramidy, znaki astrologiczne, motywy roślin, warzyw, pentagramy i róże.Templariusze bylimistrzami kamieniarstwa, stawiali kościoły w całej Europie, ale Rosslyn uważano zanajwspanialsze dzieło miłości i uwielbienia.Mistrzowie kamieniarstwa nie zostawili anijednego kamienia bez rzezby.Kaplica Rosslyn była świątynią wszystkich wyznań.Wszystkich tradycji.A przede wszystkim świątynią natury i Wielkiej Bogini.Zwiątynia była właściwie pusta, tylko gdzieś z boku stało kilkoro zwiedzających, którzysłuchali młodego człowieka, oprowadzającego ostatnią grupę turystów tego dnia.Prowadziłich gęsiego dobrze znaną trasą  niewidoczną ścieżką łączącą sześć punktówarchitektonicznych wnętrza.Całe pokolenia odwiedzających przechodziły wzdłuż liniiłączących te punkty, a ich niezliczone kroki wyrzezbiły na podłodze olbrzymi symbol. Gwiazda Dawida  pomyślał Langdon.Nie ma tu nic przypadkowego.Heksagram, znanyrównież jako pieczęć Salomona, kiedyś stanowił sekretny symbol kapłanów spoglądających wgwiazdy, a potem przejęli go królowie izraelscy  Dawid i Salomon.Przewodnik zauważył Langdona i Sophie wchodzących do środka i chociaż kaplicę mianojuż wkrótce zamknąć, uśmiechnął się do nich sympatycznie i dał znak ręką, żeby sięrozejrzeli, gdzie chcą.Langdon podziękował skinieniem głowy i ruszył głębiej w kierunku wnętrza kościoła.Sophie zaś stała jak przykuta do progu, a na twarzy miała wyraz bezbrzeżnego zdumienia. Co ci się stało?  spytał Langdon.Sophie objęła wzrokiem kaplicę. Ja chyba tu.już kiedyś byłam. Mówiłaś, że nigdy nawet nie słyszałaś o Rosslyn [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • szamanka888.keep.pl